sobota, 5 grudnia 2009

Honorowo z wiceliderem

Porażką 1:9 zakończyła się wyprawa dziewcząt Nadwiślanina BS Mazowsze Płock do wicelidera tabeli JBB GLKS Start Łyse. Honorowy punkt w zaległym meczu zdobyła Katarzyna Bagrowska.

JBB Start Łyse: Marzena Jasińska, Alina Żelazna,
Renata Dziesińska i Wioletta Krzynówek


Większość pojedynków w Łysych miało jednostronny przebieg. Szanse na dodatkowe punkty miały jednak Ania Wereszczaka w pojedynku z gimnazjalistką Wiolettą Krzynówek, z którą pewnie wygrała Bagrowska oraz Ola Lau i Sylwia Szelkowska w pojedynku deblowym z Krzynówek i Marzeną Jasińską. Płocczanki debla przegrały, choć drugiego seta udało im się wygrać zdecydowanie, aż 11:2.


Dziewczęta Nadwiślanina już drugi raz grały w Łysych. W poprzednim sezonie w III lidze przegrały 2:8, ale tamtem mecz zweryfikowano na walkower dla Nadwiślanina. Z gospodyń listopadowego meczu wystąpiła wówczas tylko Krzynówek

W ostatniej serii spotkań niespodziewanie równą i zaciętą walkę z Renatą Dziesińską stoczyła Ola. Wygrała pierwszego seta i w następnych doświadczona zawodniczka z Łysych musiała bardzo uważnie rozgrywać końcówki setów by nie doszło do prawdziwej sensacji.

JBB Start Łyse jest kolejnym kandydatem do awansu do I ligi, z którym przyszło się potykać dziewczętom Nadwiślanina. Z dwoma pozostałymi mecze zakończyły się takim samym rezultatem na niekorzyść płocczanek.



Łyse, 22 listopada 2009 r.
JBB GLUKS Start Łyse - MLUKS Nadwiślanin BS Mazowsze Płock 9:1

Marzena Jasińska - Aleksandra Lau 3:0 (11-1, 11-6, 11-7), Alina Żelazna - Katarzyna Bagrowska 3:0 (11-2, 11-1, 11-1), Renata Dziesińska - Sylwia Szelkowska 3:0 (11-5, 11-4, 11-2), Wioletta Krzynówek - Anna Wereszczaka 3:1 (11-7, 11-8, 10-12, 11-5), Jasińska/Krzynówek - Lau/Szelkowska 3:2 (11-6, 2-11, 11-4, 6-11, 11-5), Dziesińska/Żelazna - Bagrowska/Wereszczaka 3:0 (11-3, 11-1, 11-1), Jasińska - Szelkowska 3:0 (11-7, 11-0, 11-5), Żelazna - Wereszczaka 3:0 (11-1, 11-4, 11-1), Dziesińska - Lau 3:1 (8-11, 11-6, 11-8, 11-8), Krzynówek - Bagrowska 1:3 (13-11, 3-11, 6-11, 12-14).

Brak komentarzy: